Mapa w ptasiej perspektywie
Nie pamiętam, czy spotkałam się z taką mapą. Jeśli nawet, to z pewnością nie wiedziałam jak się nazywa. Zresztą teraz też nie wiem jak poprawnie po polsku nazwać taki rodzaj mapy, a raczej rysunku miasta. Po japońsku to są rysunki z lotu ptaka albo z ptasiej perspektywy.
Jednym ze specjalistów od takich rysunków jest urodzony w Kurashiki Okamoto Naoki (1949-). Studiował malarstwo w Cerritos (USA, Kalifornia) i w Paryżu. Po powrocie do Japonii w 1978 roku zamieszkał w Jokohamie. W 2002 roku przeprowadził się do rodzinnego Kurashiki. Zaskoczony zmianami w krajobrazie zajął się tworzeniem map z ptasiej perspektywy, żeby zachować wygląd miasta.
Po powrocie do Kurashiki przez cztery i pół roku tworzył mapę centrum miasta (rejon Bikan) – jest to tzw. wydanie z 2005 roku. Przez kolejne cztery lata pracował nad mapą tej samej części miasta tworząc tzw. wydanie z 1963 roku.
Obecnie pracuje nad najnowszą wersją, czyli wydaniem z 2025 roku.
Gotowa mapa ma wymiary dwa na dwa metry, czyli jest dość duża. Pan Okamoto dzieli ją na sto części i pracuje osobno nad każdą z nich. Kiedy wszystkie są gotowe, łączy je w całość.
Zanim zacznie powstawać mapa, trzeba zebrać materiały, czyli spacerować po mieście, obserwować, szkicować, fotografować.
Zazwyczaj tego rodzaju mapy powstają w skali 1:2500, natomiast pan Okamoto tworzy je w skali 1:500. Podobno ta skala pozwala pokazać życie toczące się na ulicach miasta.
Rysując mapę stosuje aksonometrię, cokolwiek to znaczy ;-).
Większe powierzchnie na mapie, te w jednolitym kolorze, zamalowywane są komputerowo, natomiast nad drobniejszymi elementami albo powierzchniami wymagającymi cieniowania pan Okamoto pracuje osobiście malując je specjalnymi markerami Copic lub kredkami.
Mam kilka par widokówek z fragmentami tych map. Zamieszczam je poniżej, ponieważ myślę, że porównanie stanu z roku 1963 (po lewej) z tym z roku 2005 (po prawej) jest bardzo ciekawe. Niektóre miejsca prawie bez zmian, a niektóre znacznie zmienione.
![]() |
| Niebieska strzałka wskazuje Muzeum Kojimy Torajirō, a pomarańczowa – willę Yūrinsō wybudowaną przez Ōharę Magosaburō dla żony. |
![]() |
| Niebieska strzałka wskazuje Muzeum Archeologiczne, pomarańczowa – budynek informacji turystycznej (w latach 1917-1932 mieścił się tutaj Urząd Miasta), a zielona – Muzeum Rzemiosła Ludowego. |





Podziwiam autora za ogrom pracy, niesamowita pasja!
OdpowiedzUsuńTakie pocztówki, to dobra zabawa typu - znajdź 10 różnic!
Tapeta z takim motywem na jednej ścianie, to też byłby niesamowity efekt:-)
Jotko, na Ciebie można liczyć, świetne pomysły! Chyba się zabawię w wyszukiwanie różnic :)
UsuńNiesamowita rzecz takie mapy i niesamowite hobby, bo to już naprawdę wyższa szkoła jazdy! Japonia i ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. :)
OdpowiedzUsuńW każdym kraju z pewnością żyją niesamowite osoby, tylko nie zawsze o nich wiemy :)
UsuńU nas też się mówi o widoku z lotu ptaka, czasem też użyka sie określenia ptasia perspektywa (dla odróżnienia - widok z dołu to żabia perspektywa). Ale taka ręcznie wykonana mapa to po prostu cudo! Co prawda w dawnych wiekach też rysowano i nawet malowano widoki miast widzianych z góry, ale nie zawsze to było tak wierne, szczegółowe odbicie rzeczywistości. No i częściej to są widoki widziane raczej z sąsiedniego wzgórza, niż całkiem z lotu ptaka. Akurat czytam książkę o Wawelu i między innymi pokazane są jedne z pierwszych rycin obrazujących wygląd zamku na Wawelu chyba z XI wieku - coś tam z grubsza się zgadza, ale dużo też w tym fantazji artysty, autor książki punktuje wszystkie wymyślone elementy. Tak że wielki podziw i szacunek dla autora tej mapy Kurashiki. Ogrom pracy i pasji.
OdpowiedzUsuńA, czyli "widok z lotu ptaka" jest ok, dzięki. Masz rację, cudo. Zachwyciła mnie jak tylko wpadła mi w ręce. Kiedy szukałam informacji o takich mapach, to natknęłam się na ryciny w tym stylu. Ale chyba tak jak piszesz, kiedyś nie były wiernym odwzorowaniem, wymiary nie w pełni się zgadzały. Podobno z rysunków pana Okamoto można wyliczyć rzeczywiste wielkości/rozmiary obiektów.
Usuńoczywiście musiałem poszukać, co to znaczy aksonometria /bez "j"/... tą technikę jako wspomagającą stosuje Google do tworzenia swoich map w necie opatrując je tagiem #satelita i nie jest to robione ręcznie, więc szacun dla pana Okamoto... uaktualniane są one zresztą co jakieś kilka lat, więc raczej nie spodziewajmy się zobaczyć swoją okolicę jak wygląda dziś...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Ups, dzięki, poprawiłam :)
UsuńZawsze fascynowało mnie, jak ludzie potrafią połączyć pasję z cierpliwością i precyzją – w tym wypadku Pan Okamoto daje prawdziwy pokaz kunsztu i wytrwałości. To, że spędza lata, spacerując, fotografując i szkicując, żeby później ręcznie odwzorować każdy szczegół miasta, robi ogromne wrażenie. Lubię porównywać różne okresy historyczne, więc możliwość zobaczenia zmian w Kurashiki z lat 1963 i 2005 na jednej mapie to coś wyjątkowego – nie tylko pod kątem architektury, ale też życia codziennego mieszkańców, które często ginie w zwykłych zdjęciach czy kronikach. Ciekawi mnie, jak najnowsze wydanie z 2025 roku pokaże współczesne miasto – ile przetrwało, ile zmieniło się nie do poznania. To takie połączenie historii, sztuki i dokumentacji w jednym, a przy tym niezwykle osobiste spojrzenie artysty na jego rodzinne miejsce. Dla mnie takie mapy są znacznie bardziej wciągające niż zwykłe plany miasta – mają w sobie opowieść o czasie i przestrzeni, której nie odda żadna typowa mapa turystyczna.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe spostrzeżenia. Mnie też ciekawi ta najnowsza mapa, muszę się dowiedzieć, na kiedy przewidziano jej wydanie.
UsuńOi wcięło mój komentarz.
OdpowiedzUsuńW spamie nie ma, musiał przepaść w czeluściach internetu :(
Usuńja nazwałbym to turystycznym planem miasta. kontury i kolory budynków ułatwiają rozpoznanie, gdzie się jest, więc człowiek nie gubi się. widziałem taki plan praskiej starówki i stare "mapy miast, gdzie kształty pomagały w orientacji
OdpowiedzUsuńZgadzam się, łatwiej się poruszać po terenie, niż przy użyciu zwykłej mapy.
UsuńFajne bardzo! Uwielbiam mapy i podziwiam ogrom pracy włożonej w tego typu rozrysowanie 😍
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię, ja też bardzo lubię mapy, a te są ciekawsze niż takie normalne.
UsuńEwidentnie Kurashiki to nie Tokio, którego takie przedstawienie zabrałoby panu Okamoto pewnie całe życie. Do tego trzeba mieć pasję. Kurashiki pewnie są dumne z pana Okamoto i mają prawo być.
OdpowiedzUsuńMarek z E
Cieszę się, że się odezwałeś :)
UsuńPasja najważniejsza. Z pasją to i mapa Tokio nie taka straszna ;-)
Ciekawy wpis. Jak dużo czasu i pracy musi być włożone w stworzenie takiej mapy!
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Podobno trochę pomagają mu uczniowie, ale mimo wszystko bardzo pracochłonny proces to jest.
UsuńOby technologia, drony, AI i temu podobne nie zabrały frajdy takim pasjonatom, bo dzisiaj ludzie sięgają po to co jest najszybsze i najlepiej dostępne.
OdpowiedzUsuńMoże się tak zdarzyć, kto wie? Ale myślę też, że zawsze znajdą się tacy szaleni entuzjaści, których technologia czy AI nie będą satysfakcjonowały, którzy będą poszukiwali dzieł wykonanych przez ludzkich mistrzów.
Usuń