Rezydencja rodu Inoue

Mamy w Kurashiki kilka rezydencji rodowych udostępnionych do zwiedzania. 

Rok temu – jak ten czas leci! – pisałam o rezydencji rodu Ōhashi (klikklik). Dzisiaj opowiem o rezydencji rodu Inoue.


Przodkowie rodu Inoue przybyli do Kurashiki pod koniec XVI wieku. Zamieszkali u podnóża góry Tsurugata (tej, na której stoi chram Achi). Początkowo zajmowali się osuszaniem i zagospodarowywaniem pobliskiej płytkiej zatoki Achi, ale już w pierwszej połowie XVIII wieku byli kupcami (handlowali alkoholem) i właścicielami ziemskimi.

Ród Inoue był jednym z 13 rodów, tak zwanych koroku, z których wybierano urzędników wiejskich. W okresie Edo (1603-1868) jego przedstawiciele, na zmianę z pozostałymi rodami, zasiadali w radzie starszych.

Inoue Yasubē, szósta głowa rodu, przyczynił się do znacznego wzbogacenia rodziny. W 1721 roku w wieku 37 lat przeprowadził przebudowę domu na wielką skalę. Obcenie dom rodu Inoue jest uznawany za najstarszy budynek typu machiya na terenie dzielnicy historycznej Bikan. Machiya to dom miejski, w którym od frontu mieścił się sklep lub warsztat rzemieślniczy, a w głębi znajdowały się prywatne pokoje mieszkalne.

W 2002 roku posiadłość z budynkami została uznana za ważny zabytek kultury materialnej.

Do 1997 roku posiadłość była zamieszkana i normalnie użytkowana. Po wybudowaniu nowego budynku mieszkalnego, ten stary użytkowany był do 2012 roku jako miejsce pracy i przestrzeń reprezentacyjna. W końcu z powodu pogarszającego się stanu technicznego niezbędny okazał się pilny remont. Dzięki dotacjom od rządu, prefektury Okayama i miasta Kurashiki udało się przeprowadzić zakrojone na szeroką skalę prace konserwatorskie i remontowe. Trwały one 10 lat, ale efekty są imponujące. Przywrócono stan rezydencji z pierwszej połowy XIX wieku kiedy głową rodu (dziesiątą) był Inoue Saburōuemon. W marcu 2023 roku rezydencję otwarto dla zwiedzających.

Przy odrobinie szczęścia, oprowadzi nas szesnasta głowa rodu – pan Inoue Fumihiko.

Mnie szczęście dopisało :) Co prawda pan Inoue narzucił szybkie tempo zwiedzania i z prędkością karabinu maszynowego pokazywał i omawiał ciekawostki dotyczące historii rodu, budynków i remontu, a także prezentował działanie różnych rozwiązań technicznych, ale na szczęście później można było już na spokojnie jeszcze raz wszystko obejrzeć.

Nie wiedzieć czemu, nie zrobiłam zdjęć budynku od frontu, a we wnętrzach zapomniałam zupełnie o szerokich kadrach :( 

Trudno, będą zbliżenia i detale.

Schody. Strome z bardzo wąskimi stopniami. Przestrzeń pod nimi wykorzystana na szufladki i szafeczkę.  Na piętrze mieścił się pokój dziecięcy. Osoby starsze raczej nie dałyby rady wspiąć się po tych schodach.


Taikobashi. Most łukowy łaczący część oficjalną/gościnną z częścią prywatną.

Tsuboniwa

Tsuboniwa

Tsuboniwa z kamienną latarnią yukimi tōrō.

Tsuboniwa to wewnętrzy ogródek wielkości 1 tsubo, czyli 3,3 m2


Kuchnia. W głębi kamienny zlew i, trochę bliżej, dzban na wodę. Z prawej strony - piec. Widoczne trzy garnki służyły do gotowania ryżu.

Zbliżenie na piec


Mizugame

Mizugame to dzban na wodę. Ten na zdjęciu pochodzi z 1583 roku, wykonany z ceramiki bizen, ma pojemność 360 litrów. Jest to zabytek kultury miasta Kurashiki. Został odnaleziony w magazynie podczas prac remontowych. 

Fragment kuchni. U góry widoczne okienka-wywietrzniki. Otwierano je i zamykano przy pomocy tych wiszących sznurków.


Odokūsama. Bóg ognia i pieca. W tym miejscu gotowano ryż na specjalne okazje, np. na Nowy Rok.

Ozdobne „okno”

Ozdobne „okno”


Dachy, dachy, dachy...



Powyżej fragment pomieszczenia sklepowego. Okno typowe dla Kurashiki. Dolna część wypełniona cienkimi listewkami miała utrudnić zaglądanie do wnętrza, a górna część z grubymi listwami doświetlała wnętrze. Ta lita część (prawa dolna) to coś jak okiennica – jest ruchoma i służyła do zasłaniania okna w całości lub tylko częściowo. Całe okno można też całkowicie otworzyć/rozsunąć/rozłożyć. Przydałby się filmik poglądowy, bo pan przewodnik zademonstrował, ale nie nakręciłam :(

Na ścianie po lewej stronie widoczny jest ówczesny judasz. Można było przesunąć „deseczkę” i przez zakratowane okienko zobaczyć kto przyszedł.

I dwa ostatnie zdjęcia. Bez podpowiedzi obsługi trudno byłoby zauważyć, że linie łączenia mat tatami biegną prosto przez środek kamiennej latarni. 



I to by było na tyle. Chciałabym pomieszkać w takim domu choć przez kilka dni. Byle nie latem czy zimą, bo temperatury byłyby z pewnością nie do wytrzymania.

Komentarze

  1. Bardzo to wszystko ciekawe, zaplanowane i wykonane perfekcyjnie, nawet te mostki między częściami domu!
    Dobrze, że można było obejrzeć jeszcze raz w swoim tempie, nie lubię takich pośpiesznych przewodników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mostek w domu mieszkalnym chyba pierwszy raz widziałam.
      Ja też nie lubię szybkiego tempa zwiedzania i początkowo trochę się zdenerwowałam, że nie nadążę...

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe i piękne miejsce. Lubię zbliżenia, bo można na nich dostrzec o wiele więcej detali, które w szerokim kadrze mogą po prostu umknąć. Ten wielki dzban na wodę jest świetny! Chciałabym taki mieć;-) Przy takiej pojemności i naturalnym materiale pewnie świetnie utrzymywał niską temperaturę wody i pozwalał zachować jej czystość. No i sam właściciel jako przewodnik - po prostu super:-)
    Pozdrawiam z upalnej Kordoby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzban na wodę jest super, ale gdzie taki trzymać? Można niby w ogródku, niekoniecznie w domu ;-)
      Och, Kordoba! Nie dotarłam :( Z przyjemnośćią przeczytam i obejrzę relację u Ciebie. Opiszesz , prawda?

      Usuń
  3. Super wycieczka i bardzo ciekawe wnętrza i te detale... Podoba mi się ten minimalizm w formie i kolorze. Też bym chętnie tam troszkę pomieszkała :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Chciałoby się wypróbować jak to jest. Choć obawiam się, że do gotowania potrzebna by była jakaś podkuchenna ;-)

      Usuń
  4. O, podoba mi się ten wewnętrzny ogródek... I mostek pomiędzy obu strefami domu. Piękne schowki pod schodami i ciekawa dachówka jak wydmuszka .
    Co to takiego zwisa po lewej stronie w ogródku? Z góry na dół? Czy to jakieś ,,pojemniczki,, na `wodę( zdj.4) a, la rynna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję za pytanie :) To jest kusari-toi (lub kusari-doi) - łańcuch deszczowy. Po nim deszczówka spływa z rynny na ziemię, często do jakiegoś naczynia / zbiornika. Wykorzystywany jest przede wszystkim w celu ozdobnym, ale może służyć też do zbierania deszczówki.

      Usuń
  5. Uwielbiam odwiedzanie domów, ten jest wyjątkowo interesujący.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz