Historia pewnego dźwięku



Po przeprowadzce, musimy przyzwyczajać się do nowego miejsca, nowych sąsiadów, nowej topografii, nowych dźwięków, widoków, zapachów...

Niektóre dźwięki interpretujemy po swojemu, dopóki nie poznamy ich prawdziwego pochodzenia.

Od jakiegoś czasu męczył mnie pewien dźwięk. Męczył nie dlatego, że był uciążliwy, ale dlatego, że nie umiałam go jednoznacznie wyjaśnić. Nie było widać kto/co go wywołuje. Taki metalowy, jak pisk hamulców albo pocieranie o siebie metalowych ostrzy. 

I co się okazało? Że to ptak! Tego to ja w ogóle nie brałam pod uwagę. Nie przyszłoby mi do głowy, że takie dźwięki może wydawać z siebie żywe stworzenie.

Najprawdopodobniej to pleszka chińska (phoenicurus auroreus) – ptak z rodziny muchołówkowatych. Ptak wędrowny, spędzający w Japonii zimę. Ale już ponad dziesięć lat temu wielokrotnie potwierdzano lęgowanie tych ptaków, również w mojej prefekturze Okayama. Pleszka chińska to mały śliczny ptaszek. Nie widziałam go w naturze, słyszałam tylko jego śpiew. Zabrałam się za pisanie tego postu i... 

I okazało się, że to wcale nie jest ta mała śliczna pleszka.

Po drodze obok mojego mieszkania spacerował sobie ptak i „krzyczał”. I to był dokładnie ten dźwięk, który mnie niepokoił od dłuższego czasu. Wreszcie zobaczyłam jak wygląda jego sprawca! To czajka szarogłowa (vanellus cinereus, a po jap. keri) z rodziny sieweczkowatych. Jest o wiele większa od pleszki. „Mieszka” na stałe w Japonii. W niektórych prefekturach (w mojej nie) została wpisana do czerwonej księgi gatunków zagrożonych. Zakłada gniazda na polach ryżowych lub w miedzach pomiędzy nimi. Jest bardzo czujna i często „krzyczy” odstraszająco. O różnych porach dnia i nocy. Prawdopodobnie założyła gniazdo na pobliskim polu ryżowym - widziałam tam ostatnio dwa osobniki. Ciekawe, czy doczekamy się piskląt ;-)

Tutaj można obejrzeć czajkę szarogłową i posłuchać jej głosu:


Mieliście podobne doświadczenia?


Komentarze