Święto Lalek – Hinamatsuri
W Japonii 3 marca obchodziliśmy Święto Lalek (Święto Dziewczynek). Zwane też Świętem Brzoskwiń, Momo-no sekku, ponieważ kiedyś wypadało w okresie kwitnienia tych drzew. Po przejściu na kalendarz gregoriański (słoneczny) święto „przyspieszyło” mniej więcej o miesiąc i już nie pokrywa się z kwitnieniem kwiatów brzoskwiń.
Rodziny, które mają córki, z okazji tego święta wystawiają lalki hina na specjalnym podeście składającym się z nieparzystej liczby stopni. Podstawowy zestaw składa się z siedmiu stopni i 15 lalek. Od góry: para cesarska, trzy damy dworu, pięciu muzyków, dwóch ministrów i trzech strażników. Na dwóch dolnych stopniach ustawia się przedmioty symbolizujące posag oraz powozy, którymi panna młoda wraz z posagiem przejedzie do domu męża. Pełny zestaw lalek wymaga miejsca, więc popularne są mniejsze zestawy (pięcio lub trzystopniowe) lub całkiem minimalistyczne składające się tylko z pary cesarskiej.
Według tradycji lalki mają przynieść szczęście i zdrowie dziewczynkom.
Lalki wystawia się z dwu-trzygodniowym wyprzedzeniem, a chowa jak najszybciej po zakończeniu święta. Wierzy się, że zbyt długie pozostawienie nie sprzątniętych lalek opóźni zamążpójście lub nawet spowoduje staropanieństwo.
W Kurashiki od ponad dwudziestu lat na przełomie lutego i marca odbywa się coroczna impreza „Kurashiki Hina Meguri”, podczas której w różnych częściach miasta prezentowane są lalki hina.
Wybrałam się do Bikan-chiku do Shinkei`en.
Shinkei`en to dom w stylu japońskim z ogrodem wybudowany w 1893 r. dla Ōhary Kōshirō (Kto pamięta? To pierwszy prezes przędzalni Kurashiki bōsekijo.) jako prezent na 60. urodziny. Lubię to miejsce. Ogród jest przepiękny i bardzo kojący. W budynku często odbywają się różne wystawy i zazwyczaj wstęp jest bezpłatny.
| W ogrodzie też wystawione były lalki. |
| Ten komplet jest z 1960 r. |
| Te lalki pochodzą z początku XX wieku. |
| Ten zestaw pochodzi z końca XIX w. |
| Ten zestaw jest z okresu Edo (1603-1868). Dokładniej nie podano. |



piękne, zwłaszcza Wiszące Lalki, najbardziej mnie zakręciły, zaraz sam coś takiego zrobię, reguła jest prosta: "go" /pięć/, pięć prostych rzeczy /nie będę robił z siebie idioty i cytował tłumaczenia Google/ i już mamy lalkę...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Coś nie łapię o co chodzi z tym "go" - pięć i tłumaczeniem google... ;-)
Usuńja też nie łapię nieraz, bo translator Google bardzo marnie tłumaczy i nieraz wychodzą jakieś dziwne dziwactwa... ale to, że "go" to jest po japońsku "pięć" mówiono mi jeszcze zanim powstał internet i tak jest w słownikach, więc tu akurat sprawa jest jasna...
UsuńCiekawy zwyczaj, a lalki przepiękne, dopracowane w szczegółach! Nawet tkaniny szlachetne i peruki jak żywe!
OdpowiedzUsuńTe bardzo dopracowane potrafią kosztować fortunę. Stanowią skarb na wiele pokoleń naprzód.
UsuńŚliczne lalki :). Bardzo ciekawy zwyczaj. U nas chyba nie ma podobnego święta, a jakby było, to pewnie królowałyby jakieś plastikowe Barbie... Ale mamy Dzień Pluszowego Misia :).
OdpowiedzUsuńDzień Pluszowego Misia :-)) Szukam w pamięci, ale rzeczywiście chyba u nas nie ma podobnego święta. Może lalki w strojach ludowych...
UsuńWiele lat temu miałam lekką obsesję japońskich lalek, ale to chyba inne, bo nie pamietam tak historycznego podłoża. Piękny zwyczaj.
OdpowiedzUsuńTak? Może kokeshi, albo takie z ruchomymi stawami, które można przebierać i wyglądają jak żywe?
UsuńOh tak, kokeshi, takie urocze drewniane.
UsuńKokeshi są fajne :-)
UsuńPiękne są te lalki! no i bardzo ciekawa historia tego zwyczaju, nawet o takim nie słyszałam...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Tak, te lalki są bardzo ładne i częst potwornie drogi. Przekazywane z pokolenia na pokolenie, i tylko do oglądania.
UsuńŁadne kolorki, ale faktycznie trzeba mieć sporo miejsca na 7 stopni i 15 lalek plus inne elementy.
OdpowiedzUsuńNa ten siedmiostopniowy zestaw to oprócz miejsca trzeba też (a może przede wszystkim) posiadać spory majątek ;-)
UsuńLalki piękne, a zwyczaj bardzo ciekawy. Z japońskich lalek posiadam tylko kokeshi - stoi w gablotce z pamiątkami :-)
OdpowiedzUsuńJak napisałam wyżej: kokeshi są fajne :) Kiedyś miałam taką pomalowaną samodzielnie, ale chyba przepadła podczas przeprowadzki...
UsuńA to historia!
OdpowiedzUsuńCiekawostki z pierwszej ręki....🤩
Wielkie dzięki.
Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie :-)
UsuńNie widzę nigdzie okienka do wpisywania komentarzy, więc podpinam się tutaj. Samą nazwę Hinamatsuri kojarzę, bo słyszałem już dawniej. Natomiast o szczegółach tego święta dowiedziałem się dopiero od Ciebie, za co bardzo dziękuję :)
UsuńOjej, nie wiem co się stało. U mnie okienko komentarza jest.
UsuńNie ma za co. Cieszę się, że znalazłeś u mnie nowe informacje :-)